| początek | jesteś pierzecie |
| z słuchym gardłem | tuż to teraz pływać będzie |
| lecz ten rejent sztuczka żywa | jak ten nequam ostro kłamie lecz cóż rejent? będzie wiedzieć |
| przyjoł grzecznie, prosił siedzieć, dodał wina zieleniaka | otruł pewnie |
| jak to co to ? | Nie nie |
| Ale... | i cóż dalej |
| otruł mowisz | z tą niecnotą nie ma żartu mocium panie |
| mnie bez tego... coś tu pali. | jakże przyjął me wyzwanie? Cóż? |
| ja dalej | a tam co głuchoniemy |
| jeszcze ja | aha! z listu się dowiemy |
| nadal ja | co co co |
| to to to | Podztolina |
| nam skrewiła | do rejenta |
| zabłàdziła | do rejenta do rejenta i chce chce pojść |
| za wacława | i tyś milczał ćmo orzeklęta ... tak tu |
| z pyszna byś siè miała! | utraciłbym cię w proch z kretesem Ale czasu nie chcę tracić |